Opublikowano: 11 lutego 2020

950-lat lubińskiego ,,Opactwa’’


950-lat lubińskiego ,,Opactwa’’

Za kilka miesięcy, w lipcu Klasztor Benedyktynów w Lubiniu gm. Krzywiń rozpocznie uroczystości związane z jubileuszem 950-lecia powstania. W naszym regionie nie ma takiej drugiej instytucji, która nieprzerwanie istniałaby przez ponad dziewięć stuleci. Prawdopodobnie jest to jedna z kilku w naszym kraju mogącym pochwalić się takim stażem. Dla pasjonatów historii wyjątkowy jest fakt, że fundacja lubińskiego monastyru wiąże się z początkami państwowości polskiej. Jak wiele wydarzeń z tamtego okresu, enigmatyczne są także początki lubińskiej „perły wśród niziny”.

Fundacja Śmiałego

            Według tradycji fundacja lubińskiego opactwa miała miejsce ok. 1070 r. - Kwestia fundatorów zgromadzenia na przestrzeni dziejów dzieliła specjalistów – tłumaczy br. Efrem Michalski, lubiński zakonnik, bibliotekarz, miłośnik historii klasztoru. – W niektórych źródłach można znaleźć informację, że fundacji dokonał przedstawiciel możnego rodu Awdańców Michał z Góry. Ogrom przedsięwzięcia na co wskazują badania archeologiczne, przeprowadzone m.in. przez prof. Zofię Kurnatowską wskazuje że mógł tego dokonać tylko ówczesny władca Bolesław Śmiały, zwany też Szczodrym. Prawdopodobnie na skutek jego późniejszego konfliktu z biskupem krakowskim Stanisławem, próbowano ukryć jego zasługi dla kościoła. Pierwsza świątynia, której budowa nie została zakończona miała być trzynawowa, o wymiarach 50 m na 34 m. Wielkością mógła się równać z katedrami w Gnieźnie i Poznaniu. Budowa została jednak nagle przerwana pożarem. Prawdopodobnie za sprawą najazdu Pomorzan. Zdaniem większości specjalistów pierwsi zakonnicy prawdopodobnie z belgijskiego klasztoru w Leodium, dzisiejszego Liege musieli przybyć do Lubinia już kilka lat wcześniej. Rzeczywiste początki życia monastycznego w tym miejscu mogą więc sięgać lat 50-tych XI w.

Mieli wspierać biskupa

            Wielu gości lubińskiego opactwa zadaje sobie pytanie dlaczego w tym miejscu ono powstało? Prawdopodobnie dlatego że niedaleko przebiegał ważny szlak handlowy z Wielkopolski na Śląsk. Ponadto w tej części państwa Piastów należało przyspieszyć akcję chrystianizacyjną. - Lubińskie zgromadzenie miało w tych działaniach wspomóc biskupa poznańskiego, podobnie jak benedyktyni z Mogilna arcybiskupa gnieźnieńskiego, a tynieccy biskupa krakowskiego – ustaliła nieżyjąca już prof. Zofia Kurnatowska,  wybitna poznańska archeolog, prowadząca w Lubiniu badania archeologiczne.Druga fundacja lubińskiej „Perły wśród niziny” nastąpiła w XII w. Prawdopodobnie stał za nią kolejny Piast- Bolesław Krzywousty. Klasztor z dynastią panującą miał zresztą wiele wspólnego. Był odwiedzany m.in. przez Mieszka Starego i Przemysła II. - W XIII w. opactwo lubińskie było silnie związane z Piastami wielkopolskimi – stwierdza prof. Magdalena Żurek. – Opaci lubińscy pełnili funkcję capellanorum curiae, czyli kapelanów książąt wielkopolskich. W 1231 r. w kaplicy po północnej stronie prezbiterium pochowany został książę Władysław Laskonogi. Założyć można że planowano uczynić z opactwa lubińskiego nekropolię Piastów poznańskich, czego dowodem może być pochowanie w kościele opackim Władysława i być może jego brata Bolesława.Mały podkrzywiński Lubiń podobnie jak Poznań, Płock czy Kraków może więc być nazywany nekropolią Piastów. W kolejnych stuleciach historia opactwa w Lubiniu przeżywała różne koleje losu. Najbardziej dramatyczny był potop szwedzki, ale i okres rozbiorów. W 1834 r. władze pruskie dokonały jego kasaty. Czarni zakonnicy jak się mówi o benedyktynach wrócili do Lubinia dopiero w wolnej Polsce w 1923 r. Wtedy rozpoczął się ich renesans, przerwany okresem okupacji, kiedy to Niemcy w jego murach utworzyli obóz przejściowy dla duchownych wywożonych następnie do obozu w Dachau.

Bezcenny dla kultury

            Lubiński klasztor to nie tylko wyjątkowa historia. Przede wszystkim na przestrzeni dziejów zapisał się on złotymi zgłoskami w rozwoju naszej kultury. Według niektórych historyków był z nim związany nasz pierwszy kronikarz Gall Anonim. - O jego związkach z naszym klasztorem świadczą poszlaki – powiedział O. Maksymilian Nawara, lubiński zakonnik, Prezes Opat Międzynarodowej Kongregacji NMP, do której należy lubińskie opactwo. – W jednym ze źródeł z tamtego okresu znajduje się notatka, iż otrzymał on dochody ze wsi Kopaszewo, położnej niedaleko Lubinia. Gall Anonim pisał ponadto swą kronikę na życzenie Michała jednego z przedstawicieli rodu Awdańców, z którymi Lubiń był związany. Na pewno nie ulega wątpliwościom fakt, że w średniowiecznym lubińskim klasztorze istniało skryptorium. - To w nim powstał najstarszy napisany na polskich ziemiach, zachowany w oryginale dokument, czyli dwustronicowy fragment „Rocznika lubińskiego” – twierdzi br. Efrem Michalski. – Obecnie znajduje się on w Berlinie. Ważnych dzieł z których nasze zgromadzenie może być dumne jest więcej. Choćby księga bracka z XII w. zachowana niestety tylko w odpisach. W murach naszego opactwa nie brakowało również wybitnych przedstawicieli piśmiennictwa. Jeden z zakonników O. Maciej z Lubinia, będący notariuszem na dworze Bolesława Pobożnego jako pierwszy w dokumencie użył terminu Polonia Maior, czyli Wielkopolska. Natomiast jeden z naszych XVI- wiecznych przeorów o. Tomasz ze Zbrudzewa na język polski jeszcze przed Jakubem Wujkiem przetłumaczył dużą część Biblii m.in. Pięcioksiąg czy Apokalipsę św. Jana. Miał on trudniejsze zadanie, ponieważ teksty te tłumaczył z oryginalnych języków, a Jakub Wujek z łacińskiej wulgaty. Do wybitnych lubińskich kronikarzy należeli ponadto o. Bartłomiej z Krzywinia - autor kroniki obejmującej dzieje opactwa do 1630 r. oraz kontynuator jego dzieła o. Stanisław Kieszkowski.

Ważni odwiedzali i doceniali

            Progi lubińskiego opactwa przekroczyły w jego historii dziesiątki tysięcy ludzi. Wśród nich nie brakowało postaci wybitnych, ważnych, wpływających na losy naszej ojczyzny. W średniowieczu gościli m.in. przedstawiciele panującej dynastii Piastów. W XVI w. w jego murach przebywał Kardynał Stanisław Hozjusz, jeden z liderów ruchu kontrreformacyjnego, przewodniczący Soboru Trydenckiego. W XIX w. pod lubińskim kasztanem odpoczywał nasz wieszcz Adam Mickiewicz. W XX w. historię opactwa poznawali w latach 20-tych Prezydenci Rzeczpospolitej Stanisław Wojciechowski i Ignacy Mościcki. W kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Lubiniu modlili się także Prymasi Polski kardynał Stefan Wyszyński i kardynał Józef Glemp. W 2009 r. głowa państwa Prezydent Lech Kaczyński swoim rozporządzeniem Zespół Opactwa Benedyktynów w Lubiniu uznał za Pomnik Historii.

Czas remontów i świętowania

Ostatnie lata to dla lubińskiego zgromadzenia bardzo dobry czas. - W naszej wspólnocie żyje trzynastu mnichów w tym czterech posiadających święcenia kapłańskie – dodaje br. Efrem Michalski. – W ostatnich miesiącach dzięki wsparciu m.in. z Ministerstwa Kultury i Sztuki przeprowadzono szereg inwestycji. Został zmieniony na ekologiczny system grzewczy. Naprawiono mur okalający opactwo i ogród. Niebawem zakończy się remont pokoi z których korzystają goście ośrodka medytacji chrześcijańskiej, który w latach 80-tych utworzył o. Jan Bereza, a obecnie prowadzi o. Maksymilian Nawara. W jubileusz wejdziemy więc w nowej szacie. Jubileusz 950-lecia Klasztoru Benedyktynów w Lubiniu rozpocznie się w lipcu bieżącego roku od odpustu św. Benedykta. Jak dodaje br. Efrem Michalski uroczystości będą trwały do 2021 r. Dla wspólnoty będzie to ważny czas. Na pewno nie zabraknie konferencji naukowej przybliżającej dzieje opactwa oraz okolicznościowych wystaw i publikacji. (GK)